Ave Maria! Ave Crux!
Moi drodzy Przyjaciele Krzyża!
Tajemnica Krzyża jest tajemnicą nieznaną poganom, odrzuconą przez Żydów, a wzgardzoną przez heretyków i złych katolików, ale tajemnica to wielka. Musicie jednak nauczyć się jej praktycznie, w szkole Jezusa Chrystusa i tylko tam możecie się jej nauczyć […] Stańcie się więc biegli w tej wyjątkowej wiedzy, pod tak wielkim nauczycielem, a posiądziecie wszelkie inne rodzaje wiedzy, gdyż ona wszystkie je w sobie zawiera w najwyższym stopniu. To nasza naturalna i nadprzyrodzona filozofia [która] cierpliwością przemienia najpospolitsze metale w cenne kruszce, najdotkliwsze boleści w rozkosze, biedy w bogactwa, najgłębsze upokorzenia w chwałę.
Ten spośród was, który potrafi najlepiej nieść swój krzyż, choćby nawet nie umiał czytać i pisać, jest najbardziej uczony ze wszystkich.
Jesteście członkami Jezusa Chrystusa [1 Kor 6, 15; 12,27; Ef 5, 30], jakiż to zaszczyt! Ale i jaka wielka z tego powodu potrzeba cierpienia! Głowa jest ukoronowana cierniami, a członki miałyby być uwieńczone różami? Głowa jest policzkowana i ubłocona w drodze na Kalwarię, a członki miałyby być namaszczone wonnościami na tronie? […]
Nie, nie moi drodzy Przyjaciele Krzyża, nie dajcie się zmylić! […]
Pamiętajcie, że jesteście żywymi świątyniami Ducha Świętego [1 Kor 6, 19] i jak żywe kamienie [1 P 2,5] macie być umieszczeni przez Boga miłości w budowli Niebieskiego Jeruzalem [ Ap 21, 2.10] Spodziewajcie się więc, że będziecie ociosywani, rozcinani i wygładzani młotem krzyża; inaczej pozostalibyście jak nieodrobione kamienie, do niczego niezdatne, którymi się gardzi i precz odrzuca. […] Być może, ten zręczny i kochający Architekt chce z was uczynić jeden z pierwszych kamieni swej wiecznej budowli i jeden z najpiękniejszych obrazów swego niebieskiego Królestwa. Pozwólcie więc mu na to, by działał – Ona kocha was; wie, co robi; ma doświadczenie; wszystkie jego uderzenia są zręczne i pełne miłości; żaden z Jego ciosów nie okaże się fałszywy, chyba że wy swoją niecierpliwością uczynicie go bezużytecznym.
Duch Święty porównuje krzyż:
– raz do wiejadła, które oczyszcza dobre ziarno ze słomy i plew [Iz 41, 15; Jr 15,7; Mt 3, 12; Łk 3,17]: a więc, nie stawiając oporu, jak ziarno w wiejadle, pozwólcie sobą miotać i potrząsać; jesteście w wiejadle Ojca rodziny, a wkrótce będziecie w Jego spichlerzu;
– kiedy indziej do ognia, który żywymi płomieniami usuwa rdzę z żelaza [1P 1,7]: nasz Bóg jest ogniem pochłaniającym [Hbr 12,29; Pwt 4, 24; 9, 3], który przez krzyż mieszka w duszy, aby ją oczyszczać, nie spalając jej, jak niegdyś w płonącym krzewie [Wj 3, 2.3]
– to znów do tygla, w którymi próbuje się szlachetne złoto [Prz 17,3; Syr 2,5], a fałszywe ulatuje z dymem: szlachetne cierpliwie znosi próbę ognia, a fałszywe rozwiewa się z dymem nad jego płomieniami; w tyglu udręki i pokusy prawdziwi Przyjaciele Krzyża oczyszczają się swoją cierpliwością, natomiast jego wrogowie ulatują jak dym [Ps 36, 20; 67,3] przez swoją niecierpliwość oraz szemranie. […]
Odwagi! Odwagi!
Jeżeli Bóg jest dla nas, w nas i przed nami, to kto będzie przeciwko nam? [Ga 5,24]
Ten, który w nas przebywa, mocniejszy jest od tego, który jest w świecie. [Rz 8, 31]
Sługa nie jest większy od swego pana! [J 13,16; 15,20] Chwila małego utrapienia przynosi bezmiar wiecznej chwały [2 Kor 4, 17]
Wybranych jest mniej niż się wydaje [Mt 20, 16; Łk 13, 23.24]
Tylko ludzie odważni i gwałtowni siłą zdobywają niebo [Mt 11, 12];
wieniec zaś otrzyma tylko ten, kto walczył przepisowo, zgodnie z zasadami Ewangelii [2 Tm 2,5], a nie według zasad świata.
Walczmy więc mężnie, biegnijmy szybko, aby osiągnąć cel, zdobyć wieniec! [1 Kor 9, 24.25]
Pamiętajcie, drodzy Bracia, że nasz dobry Jezus teraz kieruje ku nam wzrok i mówi każdemu z osobna: „Oto niemal wszyscy opuszczają Mnie na królewskiej drodze Krzyża. Zaślepieni bałwochwalcy drwią z mego Krzyża jako z szaleństwa, uparci Żydzi gorszą się nim [1 Kor 1,23] jako przedmiotem budzącym grozę; heretycy łamią go i zwalają na ziemię, jako rzecz godną pogardy. Mogę więc rzec tylko, ze łzami w oczach i z Sercem przebitym boleścią: Moje dzieci, które wychowałem na własnej piersi i uczyłem w swojej szkole, członki Ciała mego, które ożywiałem swoim Duchem, opuściły Mnie i wzgardziły Mną, stając się nieprzyjaciółmi mojego Krzyża! [Iz 1,2; Flp 3, 28]
„Czy i wy chcecie odejść?” [1 J 2,18]
Czy aby upodobnić się do tego świata? [Rz 12,2] chcecie wzgardzić ubóstwem mojego Krzyża, by uganiać się za bogactwami? Unikać cierpień mego Krzyża, a szukać przyjemności; znienawidzić upokorzenia mojego Krzyża dla ubiegania się o zaszczyty? Mam wielu fałszywych przyjaciół, którzy zarzekają się, że Mnie miłują, ale w rzeczywistości mają Mnie w nienawiści, gdyż nie miłują mojego Krzyża; wielu przyjaciół mojego stołu, a bardzo niewielu mojego Krzyża”
Odpowiadając na to przepełnione miłością wezwanie Jezusa wznieśmy się ponad samych siebie; nie pozwólmy zwodzić się naszym zmysłom, jak Ewa;
wpatrujmy się tylko w ukrzyżowanego Jezusa [Hbr 12,2], który daje początek naszej wierze i ją doskonali; uciekajmy przed zepsuciem świata [2P 1,4].
My miłujmy Jezusa Chrystusa pięknie – czyli poprzez wszelkiego rodzaju krzyże. Rozważajmy te przedziwne słowa naszego umiłowanego Nauczyciela, które kryją w sobie całą doskonałość życia chrześcijańskiego: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! [Mt 16, 24; Łk 9,23] […]
Zapewne, moi drodzy Przyjaciele Krzyża: Niebo przygotowuje was do wielkiego dzieła, jak mówi wam wielki święty, skoro Duch Święty jednoczy was tak ściśle w czymś, od czego wszyscy tak skwapliwie się uchylają. Zapewne, Bóg chce uczynić tylu świętych, ilu jest was, Przyjaciele Krzyża, o ile tylko będziecie wierni waszemu powołaniu; jeśli będziecie nieść swój krzyż, tak jak trzeba, jak go niósł sam Jezus Chrystus.”
św Ludwik Maria Grignion de Montfort
